Recenzja – Marie – Cafe Mari

Biszkopt nasączony rumem 

To dość nietypowe, gdy na portalu o hip hopie pojawia się recenzja albumu, który nie jest hip hopwy. Jednak Marie zanim odnalazła się w “indie-popowym” klimacie okraszonym słodyczą, to mocno romansowała z około hip-hopowymi brzmieniami. Słowo romans bardzo dobrze obrazuje jej twórczość. Wokalistka nie stroni od tekstów o zabarwieniu erotycznym. 

Marie ma na swoim koncie EP pt. “Candybar”. “Zapiski z Cafe Mari” to kolejny minialbum w dyskografii 21-letniej artystki. Projekt o tyle wyjątkowy, że nie kończy się jedynie na muzyce. EP została wzbogacona o opowiadania. Napisała je sama artystka, która nie ukrywa w pisaniu swojej drugiej pasji.  

“Zapiski z Cafe Marii” to pięć utworów. Tytułowy lokal to “lubelska kawiarnia, w której kawę serwuje pewna dziewczyna w różowej sukience”.  

Najnowsze dzieło to kolejny duży krok w rozwoju Marie. Płyta różni się od poprzedniej EPki zarówno muzycznie i tekstowo. Niezmienny jest delikatny głos wokalistki. Jedną z charakterystycznych cech Marie była mnoga ilość podtekstów erotycznych. Te w połączeniu z niewinnym, dziewczęcym głosem i “słodkich metafor” robiły piorunujące wrażenie na słuchaczu, szczególnie tym “męskim”. Na “Zapiskach…” jest ich zdecydowanie mniej, a z pewnością są subtelniejsze. Ponadto, wokale Marie są bardziej melodyjne. 

Biszkopt nasączony rumem. Z wierzchu puszysty, delikatny po wgryzieniu odczuwamy na języku, że nie jest wcale taki niewinny. Ta metafora bardzo dobrze obrazuje całą postać wokalistki. Choć jak sama mówi, jej prawdziwe życie nie jest tak bujne jak w jej opowieściach.  

Teksty Marie otulone są nutą tajemniczości, bajkowej kreacji. Nie brak w nich słodyczy tak wszechobecnej w twórczości wokalistki. Stąd też tytuły takie jak “Red Velvet Cupcacke” czy “Pistacjowe Latte”. Piosenki to niesztampowe “Love songi”. Marie w niejednoznaczny wyznaje miłość porównując ją do ciast, kremów i innych słodkości.  

EP już przed premierą odniosło wielki sukces. Klip do utworu “Zero Calorie Cookie” zyskał ogromną popularność. Sama piosenka jest ogromnym hitem i mocno wkręca się do głowy. 

Za muzykę na albumie odpowiada Producent Adam, który wspólnymi siłami z wokalistą stworzyli różnorodną muzykę. Na płycie znajdziemy brzmienie akustycznej gitary, jak i elektroniczne dźwięki syntezatora. Delikatne melodie wpadają w ucho i idealnie komponują się z dziewczęcym głosem wokalistki. 

O Marie będzie jeszcze głośno początkowe nieśmiałe kroczki zamieniają się w dalekie susy. Choć Zapiski Cafe Mari to nie hip hopowy album, to jest bardzo dobrą płytą, która zostawia mocny niedosyt. Pozostaje czekać na pełnoprawne dzieło wokalistki. Marie ma coś, co wielu brakuje na początku – charyzma, indywidualny, charakterystyczny styl oraz wizja na swoją twórczość. Wszystko zamknięte jest w “różowych” ramach posypane cukrem pudrem. 

Ocena w skali Dykty: 5/5 

Rating: 5 out of 5.