Recenzja #25 – Rasmentalism – Wyszli coś zjeść

rasmentalism„Wyszli coś zjeść”

[dropcap]B[/dropcap]ywa tak,  że jeśli śledzi się poczynania teamu, czy rapera od pierwszych nielegali, jest się oddanym fanem i mocno trzyma kciuki za rychły sukces, to łatwo zostać ofiarą tendencji do ‚gloryfikowania’ ich jak swoich dzieci. Znając wszystko, co wyprodukował Ment XXL do grudnia 2013 roku, „Za młodych na Heroda” kupiłam w ciemno . Z najnowszą płytą tak nie było. Wieść ze Rasmenci wydają drugi album wzbudził we mnie dziwny niepokój . Z postawą :  nie uwierzę dopóki nie usłyszę, zabrałam się sprawdzania materiału .

Ras dojrzewa na moich oczach, i przyznaje że budzi to we mnie lekką konsternację. Kilka lat temu ktoś podrzucił mi kilka linków . Znalazłam tam przede wszystkim fantastyczne, głębokie soulowe, samplowane bity, do których wracam bez końca i ciągle mam przy nich ciary na plecach. Jeśli chodziło o wokale – charyzmatyczny Ras, ze swoją technicznie nie powalającą nawijką, prostymi, działającymi na emocje tekstami, celnymi ripostami i niesamowitą energią. Flow jakich mało.

Obecnie, ten sam Ment, ale jakiś taki płytszy, mniej płynący, bardziej „plumkający”, nie wciąga jak kiedyś ale ciągle mocno buja. Serce zabiło mi mocniej przy kawałku ” Ryzyko wróg najgorszy”, to świetny kawałek na klasycznym nentbicie, jednak patrząc na całokształt, na krążku jest tego zdecydowanie zbyt mało.

[pullquote-right] „Tym samym z automatu wchodzi na poziom rapu, gdzie słuchacz, by wyłowić wszystko co autor chciał powiedzieć, musi się nad tekstem pochylić.” [/pullquote-right]

Do sedna – treść krążka to naprawdę bardzo dobre, dojrzałe i pełne teksty. Z jednej strony utwierdza nas to w przekonaniu że Ras jest nie tylko nawijaczem, ale i prawdziwym artystą. Z drugiej jednak, nieznacznie zabiera całości lekkość. Tym samym z automatu wchodzi na poziom rapu, gdzie słuchacz, by wyłowić wszystko co autor chciał powiedzieć, musi się nad tekstem pochylić.

Dużym plusem całego przedsięwzięcia są świetne single, dobrane na zasadzie kontrastu.Dostaliśmy świetny „ Nie jestem raperem„, z fantastycznymi – w mojej ocenie najbardziej trafionymi gośćmi z ich bogatej listy , doprawiony genialnym klipem, popsuty jedynie nieprzemyślanym refrenem który przy [pullquote-left] „W przyjemnym, refleksyjnym kawałku, nagle wskakuje Que i nawija dwie braggowe zwrotki nijak mające się do tematu” [/pullquote-left] pierwszym odsłuchu konsternuje, a później już tylko drażni. „ Film o nikim” sygnalizuje że będą też treści które poznaliśmy dopiero na „Za młodych” – refleksje człowieka który wspiął się wysoko, i świadom jest powiązanego z tym ryzyka. Tak zwany ciężki przekaz, powtarzające się słowa klucze – ciężka praca,  szczyt, sukces. Ostatecznie najbliższe tematycznie i chyba jednak najcieplej przyjęte „ Wyjdziesz na dwór ?” – prosta ale genialna w swej prostocie refleksja nad dojrzewaniem, dorastaniem, z ostateczną chyba refleksją że z niektórych rzeczy się nie wyrasta, a życie najeżone jest analogiami do wyzwań, jakie stawały przed nami, kiedy byliśmy dziećmi. OGROMNYM zawodem za to jest dla mnie druga część, czyli gościnne wersy Quebonafide, który teoretycznie ze swoim stylem sprzed pewnego czasu powinien był idealnie wpisać się w konwencje. Tymczasem nawinął przeciętnie i – o zgrozo! – zupełnie nie na temat. W przyjemnym, refleksyjnym kawałku, nagle wskakuje Que i nawija dwie braggowe zwrotki nijak mające się do tematu, brzmi to podwójnie nieprzyjemnie, bo pomijając akt lirycznego wandalizmu, bit Menta artyście totalnie nie leży

Powrócę do gości, bo jest o czym mówić. Lista jest dosyć bogata i poniekąd zaskakująca, oprócz wspomnianych wyżej, na płycie pojawia się Sokół, co przynajmniej dla mnie jest dużym zaskoczeniem, bo nigdy nie próbowałam nawet wyobrażać sobie tych panów we wspólnym tracku, ale udało się – Wojciech jako mistrz refleksyjnego storytellingu, i Ras jako młody adept tej sztuki, dali radę, i całość jest na prawdę udana. Podoba mi się też zwrotka Sariusa, i cieszę się że u Rasmentów się pojawił.  Zupełnie nic nie wnosi w jakość materiału obecność Tomsona, ani Sławka Uniatowskiego. To niby tylko refreny, ale dobry refren potrafi być wisienką na torcie, a tu szału nie ma.

Twórczość Rasmentalizmu nigdy nie była monotematyczna, Ras od samego początku potrafi nawinąć i o melanżu, i o życiu na podwórku, i o miłości do mamy. W tym wypadku nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niejako „sięgnął do archiwum” i zabrał się za tematy, które już były, jednak może w jego mniemaniu można było coś poprawić, należało coś dopowiedzieć ?

Ja jako z zasady fanka prostoty i niedopowiedzeń, wysłuchałam płyty z przyjemnością, i choć zasadniczo nie mam się czego czepić, brakuje mi tego ‚ czegoś ‚, co było, ale pewnie już nie wróci. W każdym razie do wysłuchania zachęcam, bo słucha się przyjemnie, kiwa głową, a niektóre fragmenty nuci się pod nosem przez cały dzień .

Ocena w skali Dykty 4/5

 

Dodaj komentarz