Podsumowanie roku 2015 – Top każdego miesiąca cz. 1

Koniec roku zbliża się nieubłaganie, i od nowego roku 2016 dzielą już nas tylko godziny. Z tej okazji chcielibyśmy nie jako zacząć podsumowywać ten rok. Chcielibyśmy podejść do tematu jednak inaczej. Prześledziliśmy daty wydania wszystkich albumów, oraz postanowiliśmy wybrać najlepszą polską płytę z danego miesiąca. Nasze TOP 12 będzie, niczym kalendarz najciekawszych płyt.

Rok 2015 był fascynującym rokiem, pod względem polskiego rapu. Pojawiło się mnóstwo dobrych albumów, niektóre nawet w tym samym miesiącu co utrudniało wybór. „Objawienie” się postaci Taco Hemingwaya, którego część kocha, a część nienawidzi. Pierwsza platynowa płyta dla Tedego, oraz ogrom płyt przez długie miesiące i w czołówkach list OliS, to tylko skrawek wydarzeń w 2015.

No, ale przejdźmy do rzeczy i przeżyjmy ten rok jeszcze raz miesiąc po miesiącu.

Styczeń – Dwa Sławy – Ludzie Sztosy

Dwa_Slawy_Ludzie_Sztosy_cover

Rok ledwo się zaczął, a już dostaliśmy petardę idealną na karnawał. Dwa Sławy, to mocno energiczna i imprezowa płyta. Znajdziemy dużo elektroniki, przeplatanej z nieprzeciętnym flow dwójki raperów. Gdyby ten album wyszedł parę tygodni wcześniej, z pewnością nie jeden utwór zawitałby na sylwestrowych imprezach. Skoczne, i luźne kawałki, przeplatane z poważniejszymi tematami. Była idealną mieszanką na otrzeźwienie po 2015

 

Luty – O.S.T.R. – Podróż zwana życiem

ostr-podroz-zwana-zyciem-560x498

Recenzowaliśmy ten album na łamach „Dykty”. Mimo, że psychofanki Kaena mogą być zawiedzione, to uważamy że Podróż zwana życiem jest płytą Lutego. Ostry jak zwykle nie zawiódł i pokazuje, że dalej jest w czołówce polskiego rapu. Mimo, że przywykliśmy, że co roku dostaniemy coś od O.S.T.R’a to Podróż… jest przyjemnych dla ucha albumem. Osobisty album pełen opisów uczuć i wrażeń okraszone dobrymi bitami i świetnym flow artysty. Płyta, która różniła się nieco od wspólnej produkcji z Marco Polo, ale nadal jest godna najlepszej płyty Lutego.

 

Marzec – KęKę – Nowe rzeczy

keke

W marcu można było zauważyć pewien przestój, nie wyszło zbyt wiele rapowych płyt, więc tak naprawdę konkurowali ze sobą głównie KęKę i Quebonafide. To jednak Radomianin wg nas wydał album godny miana płyty marca. Ogrom treści patriotycznych, które przemyca w swoich tekstach KeKę, nadają jego utworom pewnego patosu. A do tego bity które są mieszanką nowoczesności z klasyką. To daje nam ciekawy i interesujący album, z postacią która podobnie jak Taco – Jedni kochają, drudzy nienawidzą.Jednak nie bez powodu zainteresowała się nim wytwórnia Sokoła.

 

Kwiecień – Theodor – Pierwsze Demo

theodor

W przeciwieństwie do marca – kwiecień to był burzliwy miesiąc. Gang Albanii zrobił szeroki szum na scenie zdobywając potrójną platynę, perełka jakim jest album Otsochodzi – 7, Grubson, Mielzky, Powrót Solo Małolata, Rasmentalism jednak twarzą kwietnia jest Theodor – były członek Alkopoligamii wydał pierwszy długogrający album, który jest podsumowaniem jego dotychczasowych dokonań. Autobiograficzna płyta, porusza wiele osobistych tematów dokonując rozrachunku 13 letniej aktywności hip hopowej na scenie. Teksty i flow pełne emocji idealnie wkomponowały się w te kwietniowe dni.

 

Maj – VNM – Klaud N9JN

vnm

Koncept album, rapera który posiada jedno z bardziej interesujących flow w Polsce. VNM używa snów do opowiedzenia historii swojego życia. To nie mogło się nie udać. Spokojne bity, wprowadzają nas w sensualny klimat i pozwalają w pełni wsłuchiwać się opowieści zawartych w tekstach VNM’a. Raper słynie z dosadności i bezpośredniości w swoich linijkach – na tym albumie jest podobnie. Mimo pogody za oknem w maju, płyta idealnie nadaje się na wieczory, w dni które chcemy posłuchać czegoś co będzie „pokarmem dla zmysłów”

 

Czerwiec – Tede – Vanillahajs

tede_vanillahajs

Bez wątpienia zwycięzcą czerwca jest Tede i jego VHS. Mimo, że w tym miesiącu też działo się sporo bo, Kościey w podziemiu wydał bardzo dobry album, Taco Hemingway wydał swoją „Umowę o dzieło” oraz parę innych albumów wartych uwagi. To jednak VHS zdominował wszystko. Album który pozwolił Tedemu uzyskać pierwszą platynę jest pełen bangerów rodem z amerykańskich list przebojów. Zwieńczenie trylogii „odkucia się” to imprezowe kawałki, które pewnie będą kręcić imprezę na niejednej sylwestrowej domówce. Tede jak zwykle miesza bangerowy i luźny styl z charakterystycznymi dla niego tekstami pełnymi jego prywatnych przemyśleń trafnie punktując otaczającą go rzeczywistość. Wszystko to okraszone bitami jednego z najlepszych producentów w Polsce – Sir Michem. Nie zdziwimy się kiedy pojawi się nieraz w zestawieniach najlepszych płyt roku.

CDN.

Dodaj komentarz